Ty czyli Ja rzecz o działaniu i zmianie przekonań
“Oni oczekują, że zajmiesz się tym.”
„Wiesz, że jak za dużo chcesz zrobić, to nie dasz rady.”
„Kiedy ogarnia ciebie niechęć to najlepiej siadasz i nic nie robisz”
„Jak zadasz pytanie albo poprosisz o pomoc to pomyślą, że sobie nie radzę.”
Bardzo znajome te zdania, prawda? Właśnie. Jak często słyszysz lub samemu używasz takich lub bardzo podobnych sformułowań? Jaką treść one naprawdę zawierają? Do kogo się odnoszą? A może w ten sposób chcesz się wytłumaczyć, przed sobą i innymi, że coś robisz inaczej albo może nic nie robisz?
Kolega wrócił po dwóch tygodniach z urlopu i zaczęliśmy rozmowę przy kawie w kuchni. On po chwili oznajmił, że musi wracać do komputera, bo ma mnóstwo e-maili nieprzeczytanych i musi się nimi zająć. Pewnie zejdzie mu się do późna w nocy. Poradziłem mu aby sobie wszystkie e-maile do przedostatniego urlopu włącznie przeniósł do zakładki załatwione i tak zostawił.
Z pozostałych e-maili powinien przeczytać tytuły oznaczonych jako pilne i zająć się tylko tymi, które kojarzą się mu z konkretnymi sprawami. A pozostałe e-maila przenieść do zakładki wczorajsze. Oczywiście wszystkimi bieżącymi e-mailami powinien zająć się na bieżąco.
Popatrzył się na mnie i właśnie powiedział: „Przecież oni oczekują, że zajmiesz się tym wszystkim. Nie możesz odłożyć tych nieprzeczytanych e-maili.” Odparłem mu, że oczywiście, że może i tak będzie nawet lepiej, bo od razu zajmie się ważnymi i bieżącymi sprawami. A on jeszcze raz powtórzył i powiedział, „przecież oni oczekują, że zajmiesz się tym”.
Cóż, pomyślałem sobie, że szkoda czasu, aby krok po kroku wydobyć wszystkie usunięcia z jego wypowiedzi i zapytałem wprost: „Nie wydaje Ci się, że to Ty myślisz, że oni oczekują od Ciebie, że się tym zajmiesz? A skąd wiesz, co oni sobie myślą i czego oczekują? A może posiadłeś sztukę jasnowidztwa? Raczej Ty oczekujesz, że oni myślą, że zajmiesz się tym.”
On się uśmiechnął i zaczęliśmy zupełnie ciekawą rozmowę, która potrwała około pół godziny. W trakcie dowiedziałem się, że ”jak za dużo chcesz zrobić, to nie dasz rady.” Oooopsss. Skąd on wie, co ja mogę, zastanowiłem się? Przecież mnie nie zna, ja jego też na tyle nie znam abym odważył się na taki osąd. Zapytałem, co takiego ma na myśli i dowiedziałem, się, że ma sporo rzeczy do zrobienia i obawia się, że pewnie nie zdąży ze wszystkim i na koniec powtórzył, że ”jak za dużo chcesz zrobić, to nie dasz rady.”
Aha. W porządku, chodzi mu o niego. Spytałem już wprost, czy uważa, że mam za dużo rzeczy do zrobienia? Zdziwiony spojrzał na mnie pytającym wzrokiem a ja powiedziałem, że właśnie to powiedział. On na to, że ma na myśli siebie. Poprosiłem, aby w takim razie mówił o sobie. „Jak to?” „A tak. Przecież to Ty chcesz zrobić za dużo, czyż nie tak? Więc powinieneś raczej powiedzieć, że jak za dużo chcę zrobić, to nie dam rady.”
Ciekawe jak często potrafisz zauważyć, że ktoś mówi o sobie, ale używa formy „ty”, „oni”, „ich” itp. Niby mówi o sobie jednak wyraża to przez inną osobę lub osoby. Dla takiej osoby nie ma większej różnicy, w tym, co mówi. Jednak efekt jest taki, że najczęściej tkwi w miejscu i zastanawia się, dlaczego popada w depresję, nie może osiągnąć celu, nie może się zmienić, to ją frustruje, prowadzi do stresu itp. itd.
A jaką Ty zauważasz różnicę, kiedy mówisz „jak za dużo chcesz zrobić, to nie dasz rady” i kiedy mówisz „jak za dużo chcę zrobić, to nie daję rady”? Ciekawe, jak często zauważasz, że właśnie tak mówisz? I jakie efekty osiągasz?
Okazuje się, że bardzo trudno osiągnąć zmianę, kiedy mówiąc o sobie formułujesz zdania o kimś innym. To Ciebie nie dotyczy. A jak nie dotyczy to nie masz problemu. A jak nie masz problemu to i motywacji i zmiany. Tkwisz w miejscu.
Często na warsztatach słyszę, takie sformułowania, że „każdy z nas już wie, że lepiej” coś tam zrobić. Czasem wtedy pytam, „kto Ciebie upoważnił do wypowiadania się za wszystkich?”. To tak na skróty, kiedy nie chce mi się dyskutować z tym mówieniem o sobie „za wszystkich”. Jednak jak już wymienimy kilka zdań, to podsumowuję, że „Ty już wiesz, że lepiej dla Ciebie jest ... a co powiedzą pozostali?”
Cóż, pierwsza wersja jest skuteczniejsza (i szybsza). Jednak sam oceń, którą wersję wolisz. Ważne abyś umiał zauważyć, że Twój rozmówca mówi o sobie i za siebie. I jak potrzeba zwróć jemu na to uwagę. Bo jak długo będzie używał formy „ty”, „oni” itp. mówiąc o sobie nic z tego nie będzie.
Zarówno wtedy, kiedy ktoś chce się zmienić lub kiedy rozmawiacie o jakimś problemie, doświadczeniu lub negocjujcie lub rozmawiacie na dowolny temat. Jeżeli mówisz o sobie, mów w formie „ja”, „mnie”. Ciekawe, jaką zauważysz różnicę w wypowiadanych osądach, stwierdzeniach? Ciekawe, jak Ty to odczuwasz, doświadczasz, kiedy mówisz o sobie mówiąc „Ja” zamiast „Ty”? Jak wielka jest ta różnica?
Kiedy mówisz o sobie mówiąc „Ja” odnosisz to do siebie i w ten sposób asocjujesz się z tym, co mówisz. Takie sformułowanie pozwala na ruszenie z miejsca, w którym tkwisz, często nie zdając sobie sprawy. Może taka forma zaboli, może taka forma będzie uwierać, jednak odniesie się do Ciebie. Stanie się katalizatorem do zmiany, do działania, do kolejnego kroku w stronę Twojego celu.
Kiedy mówisz o sobie i używasz „Ty” to tak jakbyś nie mówił o sobie. Może się okazać, że znacznie łatwiej wypowiesz wiele zdań, znacznie łatwiej powiesz, co trzeba zrobić, jednak też znacznie częściej skończy się na powiedzeniu i niczym więcej. Przecież „Ty” nie odnosi się do Ciebie, nieprawdaż?
I możesz się usprawiedliwić, że coś robisz albo czegoś nie robisz. Wygodne narzędzie do tkwienia w miejscu. Dlatego od tej pory, kiedy mówisz o sobie używaj formy „Ja”, ponieważ to zupełnie coś innego niż „Ty”.
Na jednym z warsztatów uczestnik powiedział, że „jak poprosisz o radę w pracy to zespół pomyśli, że nie umiesz i nie potrafisz.” To zupełnie tak samo jak to, co na początku napisałem o „przecież oni oczekują, że zajmę się tym”. To jest Twoje przekonanie, którym usprawiedliwiasz swój strach przed zadawaniem pytań lub proszeniem o radę.
Tobie się wydaje, że oni tak pomyślą. Jednak ja zapytam Ciebie, skąd to wiesz, zapewne nie dostanę odpowiedzi lub zaczniesz tłumaczyć, że „oni”, że „ty” itp. W efekcie tkwisz w miejscu, często nie wiedząc, co zrobić? W strachu, że ktoś dowie się, co takiego myślisz. A może jak się dłużej zastanowisz, to może się dowiesz, że Twoja wiedza o tym, co oni sobie myślą, lub czego oczekują jest wyłącznie wytworem Twojej wyobraźni, aby usprawiedliwić siebie przed samym sobą.
Przecież jestem, jaki jestem i nic na to nie poradzę. Po co się zmieniać. Wystarczy mi wiedza o tym, że wiem, co chciałbym zmienić, ale po co się wysilać? Sama wiedza jest taka satysfakcjonująca, że zaczynasz mówić o innych mówiąc o sobie. I ze zdziwieniem zauważasz, że nie możesz ruszyć z miejsca. Jednocześnie czas upływa a Ty stoisz w miejscu.
Dlatego nawet wtedy, kiedy będziesz przeglądał e-maile, mów za siebie i o sobie. Okaże się nagle, że możesz zrobić więcej i szybciej. Będziesz miał więcej czasu na inne sprawy. Dlatego na koniec sprawdź, jaką zauważasz różnicę, kiedy przytoczone zdania na samym początku wypowiesz mówiąc o sobie i od tej pory mów „ja”, „mnie”, „o mnie”, „siebie”. Jak dużą różnicę zauważasz?
“Ja oczekuję, że oni myślą, że zajmę się tym.”
„Wiesz, że jak za dużo chcę zrobić, to nie daję rady.”
„Kiedy ogarnia mnie niechęć to najlepiej siadam i nic nie robię”
„Jak zadam pytanie albo poproszę o pomoc to oznacza, że sobie nie radzę.”
Piotrek Podgórski
podgorski@eudaimonia.com.pl