Powszechny stereotyp stresu mówi, że stres jest czynnikiem złym, prowadzącym do problemów a w skrajnych przypadkach do zejść śmiertelnych. Jednak z tego, co zaobserwował główny badacz stresu, Hans Hugon Selye, który przez prawie całe życie badał stres wynika, że stres jest przede wszystkim pożyteczny i tylko w nadmiarze szkodzi, zresztą tak jak wszystko.
Stres jako taki jest czymś co działa w czasie i można rozróżnić kilka faz. W fazie początkowej, kiedy pojawia się bodziec wywołujący stres odczucie stresu zaczyna narastać i powoduje swoistą motywację osoby. Dzieje się tak ponieważ w organiźmie zaczynają wydzielać się różne hormony z adrenaliną włącznie. To początek eustresu.
Kiedy motywacja osiągnie maksimum przejdzie przez próg zwany optimum rozpoczyna się spadek działania i motywacji i rozpoczyna się dystres, czyli ta niepożądana faza stresu, która w nadmiarze jest wyjątkowo szkodliwa (od prostych zaburzeń psychicznych, poprzez różnego rodzaju depresje do śmierci włącznie, to efekty zbyt długiego dystresu.
Kiedy pojawia się stres, co jest tym bodźcem stresu? Jeżeli przyjąć najbardziej powszechne podejście, to stres pojawia się wtedy, kiedy stajemy przed wyzwaniem. Dowolnym wyzwaniem. Jako małe dziecko zaczynaliśmy uczyć się chodzić. Potem była nauka czytania. Dorosłe życie to łańcuch odpowiedzialności. Za każdym razem pojawia się wyzwanie powodujące stres.
Na dobrą sprawę, stres jest tak powszechny, że praktycznie jest cały czas. Jednak ze względu na posiadane przez nas doświadczenie i umiejętności w wielu sytuacjach pojawiający się eustres wyzwala w nas motywację i w efekcie działanie, które doprowadza do pokonania przeszkody/wyzwania i likwidacji sytuacji stresu niemalże automatycznie.
Są jednak sytuacje, kiedy wyzwania zaczynają nas przerastać i stres przekracza optimum i eustres zamienia się w dystres. Co wtedy? Jak możesz sobie z tym poradzić? Czy pojawienie dystresu musi prowadzić do nieuchronnego końca?
Jeżeli umiesz sobie poradzić z innymi sytuacjami automatycznie to może jest metoda, aby w każdej stresującej sytuacji wywołać pewne automatyczne zachowanie, które wyprowadzi Ciebie ze strefy dystresu i włączy motywację, która pozwoli pokonać Twoje wyzwanie?
Nim poznasz odpowiedzi proszę zastanów się jeszcze nad następującą rzeczą. Wyobraź sobie kogoś, kto nagle, w Twojej obecności, rozmawiając z Tobą nagle wessał nadmiernie szybko powietrze, biorąc głośno i wyraźnie bardzo głęboki oddech, potem zmiął kartkę trzymaną w ręku, rzucił ją w kont, ostro wstał, podszedł do drzwi, prawie biegnąc i wychodząc, trzasnął nimi. Jakie doświadczenie przywołujesz w tym momencie i co tam się wydarzyło? Zastanów się chwilę i odpowiedz na to pytanie nim przejdziesz do dalszej lektury.
W większości przypadków taka sytuacja interpretowana jest, jako wyjątkowy foch Twojego rozmówcy, oznaka zdenerwowania, wzburzenia, złości i co tam sobie wymyślisz. A co się stało faktycznie? Twój rozmówca:
- wziął szybki, głęboki oddech
- pewnie przy tym mocno wzruszył ramionami i cały ciałem
- zmiął kartkę papieru
- rzucił ją w kąt
- wstał
- poszedł w kierunku drzwi
- otworzył drzwi
- zamknął drzwi (które przez przeciąg trochę trzasnęły)
A cała reszta, to Twoja, błędna (lub czasem trafiona) interpretacja, która bierze się ze stereotypów i Twoich własnych doświadczeń. (O stereotypach możesz przeczytać w Eudaimoniaku 2-3 z 2009 roku na stronie 17 lub przyjdź na spotkanie we wtorek 30 marca). Dlatego prosiłem abyś przeczytał/przeczytała ten kawałek. Jest to jedna z najważniejszych umiejętności, aby panować na emocjami i stresem. To umiejętność rozdzielania faktów od interpretacji. Coś się dzieje i Ty możesz nadać dowolną interpretację temu zdarzeniu.
Oczywiście Twój umysł sięgnie do Twoich zbiorów, w których zapisał sobie dane zdarzenie i powiązał z konkretną interpretacją. I tak długo jak nie nauczysz umysłu, że może wybrać inną interpretację, tak długo będzie identycznie interpretował podobne zdarzenia. I właśnie dlatego możesz nauczyć umysł co ma robić w przypadku pojawienia się bodźca wywołującego stres.
Dla umysłu treść zdarzenia (na przykład czy była tam pani Zosia, czy kolega Janek) i co z tego wynikło nie ma dużego znaczenia, być może w ogóle nie ma znaczenia. Istotna jest struktura zdarzenia a faktycznie struktura Twoich doświadczeń. Konkretnie modalności tego, co widziałeś, słyszałeś i czułeś w tym doświadczeniu. Tak byś mógł/mogła przywołać dokładnie te elementy doświadczenia, ponieważ to one są efektem bodźca wywołującego stres.
Kiedy teraz już rozpoznajesz moment, w którym pojawia się stres możesz na drodze łańcucha kotwic (tak się nazywa ta technika) przenieść zdarzenie w inny obszar modalności, który związany jest z odczuwaniem na przykład wyjątkowej motywacji, przyjemności i fascynacji. W ten sposób uczysz umysł zachowania zamiast interpretacji w danym doświadczeniu. W efekcie dostajesz specjalny klucz do nowego zachowania, które stres zamienia w pożądaną motywację i działanie.
Techniki te omówiliśmy w trakcie spotkania i parę osób, które ćwiczyło w pokazie potwierdziło, że odczuły zmianę. Umiały też określić zmianę, jako pozytywną. I mam też nadzieję, że została wyjaśniona ostatnia wątpliwość, jak poradzić sobie ze wszystkimi sytuacjami, kiedy pojawia się bodziec wywołujący stres.
Tak jak wcześniej przeczytasz, istotna jest struktura doświadczenia, czyli jak odczuwasz to, co się dziej. Treść nie ma znaczenia. Twój umysł dba oto abyś pojawienie się stresu odczuwał/odczuwała podobnie w każdej sytuacji. Jeżeli teraz nauczysz swój umysł jak ma się zachować w momencie pojawienia się takich samych odczuć, to umysł wykona sam całą robotę automatycznie i kiedy pojawi się dystres włączy specjalny program motywacyjny, który zmieni dystres w pożądany eustres.
I na koniec jak zwykle wylosowana została książka. Tym razem była to książka Paule Desgagnes „Śmiech to zdrowie. Terapia śmiechem.” (oryg: „La rigolotherapie”). A następne spotkanie to kolejny krok w tajemnicę sukcesu. Życie bez schematów czyli pełna improwizacja. Przyjdź i sprawdź. 30 marca, jak zwykle we wtorek.