W poszukiwaniu odpowiedzi


W poszukiwaniu odpowiedzi
Pewnego dnia uczniowie szkoły kungfu przyszli do swego mistrza i zażądali od niego, aby ten zaczął ich wreszcie uczyć szybko wielu technik walki wręcz tak jak to robią w innych szkołach. Atrakcyjne techniki, kopnięcia i uderzenia dające szybki efekt, to jest to, czego by chcieli uczyć się jego uczniowie.
 
Mistrz nic nie odpowiedział jedynie poprosił swoich uczniów, aby ci przynieśli opróżniony, wielki dzban, w których kilka stoi na podwórzu, aby zbierać deszczówkę, kiedy pada deszcz. Uczniowie trochę zaskoczeni szybko przynieśli dzban i postawili przed mistrzem.
 
Mistrz poprosił ich, aby napełnili szybko dzban nawet wielkimi kamieniami. Uczniowie zebrali kilka wielkich kamieni, wrzucili delikatnie do dzbana, który w ten sposób napełnił się po kilku razach. Mistrz popatrzył na uczniów i poprosił, aby ci przynieśli trochę mniejszych kamieni i zaczęli sypać do dzbana.
 
Uczniowie szybko zaczęli zbierać małe kamienie i po kilku chwilach dzban był ponownie pełny. Tym razem zawierał oprócz wielkich kamieni dużo mniejsze kamyki. Mistrz teraz poprosił uczniów, aby ci przynieśli trochę żwiru i nasypali do pełna. Po kilku chwilach dzban się zapełnił, jednak uczniowie zauważyli, że do dzbana weszło tyle żwiru ile do połowy pustego dzbana.
 
Mistrz teraz poprosił o sól. Uczniowie przynieśli wór pełen soli i okazało się, że do dzbana weszło prawie tyle samo soli co i żwiru. Zaskoczenie uczniów wzrosło jeszcze bardziej, kiedy do dzbana nalali pół objętości dzbana wody. W końcu jeden z uczniów zapytał: „Mistrzu, jak to?”
 
I to przypomina nieco inną historię tym razem o wielkim i znanym niemieckim profesorze matematyki. Profesor ten przeczytał pewnego razu księgę Iching i stwierdził, że chciałby zgłębić tajemnicę Ihcing ponieważ jest tam wielki porządek, symetria a informacje i zapisy przypominają bardzo matematyczne wzory.
 
Z księgi dowiedział się, że tkwi w tym wielka mądrość życiowa, która sprawdza się od wielu pokoleń. To wzbudziło w profesorze wielką ciekawość i zapragnął on zgłębić tę tajemnicę, ponieważ oczekiwał, że będzie mógł znacznie lepiej zrozumieć sens życia i istnienia człowieka.
 
Zaczął więc studiować wszystkie dostępne księgi i książki o Iching, jednak po kilku miesiącach stwierdził, że rozumie jeszcze mniej. Za radą znajomego zaczął uczyć się języka chińskiego, aby móc przeczytać również oryginalne dzieła mędrców wschodu. Po paroletnim studiowaniu zarówno języka chińskiego jak ksiąg w oryginale za namową kolegów udał się do Chin by tam szukać rozwiązania. Same studia nad księgami wprowadziły wiele chaosu i niepewności.
 
Pół roczny pobyt w Chinach przyniósł profesorowi bliższy kontakt ze starożytną kulturą Chin jednak rozwiązanie oddalało się z każdym dniem. Profesor coraz mniej rozumiał zaczynał powoli wątpić w słuszność swego przeczucia. Pewien chiński mędrzec podpowiedział profesorowi, aby udał się do pewnego małego miasteczka gdzie żyje stary Mistrz Iching.
 
Profesor po paru dniach dotarł do Mistrza i poprosił go o spotkanie. Mistrz początku zaskoczony, jednak po kilku chwilach wyjaśnień zgodził się aby profesor przyszedł i opowiedział jaki ma problem. Profesor pojawił się u Mistrza pod wieczór i zasiadłszy naprzeciw niego opowiedział o swoim wielkim zainteresowaniu Ichingiem.
 
Jak studiował księgi, jak uczył się języka chińskiego, jak przybył do Chin aby poznając kulturę zrozumieć sedno sprawy. I powiedział również, że im więcej poznawał szczegółów tym mniej rozumiał. I jak trafił do Mistrza w nadziei, że może otrzymać pomoc. Mistrz słuchał, i słuchał. Spytał się profesora czy napije się z nim wspaniałej zielonej herbaty?
Profesor się zgodził. Mistrz zatem wstał, przyniósł dwie filiżanki, przyniósł imbryk z herbatą. Jedną filiżankę napełnioną do połowy wodą postawił przed profesorem, drugą, pustą filiżankę postawił przed sobą.
 
Nalał do dzbanka miarę herbaty i nalał wpierw sobie by sprawdzić, że miara wystarczy, aby napełnić filiżankę. Potem nalał jeszcze raz i zaczął nalewać taką samą ilość profesorowi. Cóż, w połowie, herbata i woda napełniły filiżankę i zaczęły się wylewać a Mistrz wciąż lał herbatę do filiżanki profesora.
 
I profesor spostrzegłszy to zaczął się zastanawiać, zupełnie jak pewien wędrowiec, który zbłądziwszy trafił do pustelni mędrca. Zastał tam, w pustelni medytującego mędrca w zupełnej ciszy. Nie chcąc przeszkadzać mędrcowi w medytacji stanął cicho u wejścia. Trwało może kilka chwil, kiedy mędrzec zauważywszy gościa przerwał medytacje, wstał i powitał go.
 
Kiedy dowiedział co się stało zaprosił gościa na nocleg, gdyż zmierzch był już bardzo solidny. Razem zasiedli do skromnej kolacji i spożyli ją w milczeniu. Wędrowiec jednak przed snem zapytał mędrca, dlaczego spędza życie w takiej pustelni, zupełni sam, w ciszy i spokoju? Przecież takie może być trudne i bardzo nudne.
 
Na to mędrzec poprosił, aby gość podszedł z nim do studni. Następnie zaczerpnął ze studni miarę wody i poprosił, by gość pochylił się i spojrzał w głąb studni. Gość zobaczył w zasadzie ciemną, falującą taflę wody, która nie przypominała niczego. Wyprostował się i wymownie spojrzał na mędrca.
 
Mędrzec uśmiechnął się, popatrzył na gościa i po chwili, kiedy woda się uspokoiła i była gładka jak lustro poprosił jeszcze raz gość się pochylił na studnią. Jakież było zdziwienie gościa, który w blasku księżyca ujrzał w tafli niczym w lustrze resztki jedzenia z kolacji w poskręcanych włosach swojej brody. Zobaczył śpiącego ptaka, skulonego gdzieś w gałęziach drzew. Zauważył jak ćma przysiadła na cieniutkiej gałązce stojącego w pobliżu krzaka a gałązka była tak cienka, że lekko wygięła się w łuk szeleszcząc w powietrzu w rytm kołysania się ćmy.
 
Wtedy gość wyprostował się, spojrzał na mistrza i powiedział jedno słowo: „Rozumiem.”
Jeżeli potrafisz się wyciszyć, kiedy się uspokoisz i w pełni zrelaksujesz możesz dojrzeć najmniejsze szczegóły, których normalnie nie widzisz w pędzącym ekspresie życia. Kiedy zwolnisz choć trochę, na krótką chwilę, możesz przejrzeć się w swoich doświadczeniach niczym we wspaniałym lustrze o dostrzec wspaniały uroki życia, nowe możliwości. Wystarczy trochę ciszy i spokoju.
 
To zupełnie jak profesor, który patrząc na przelewającą się herbatę w swoje filiżance powiedział: „Rozumiem.” Bo co takiego zrozumiał profesor? Przecież jego wiedza była ogromna, matematyk, umysł ścisły poszukiwał odpowiedzi na pytanie o sens życia, o tajemnicę życia. Zrozumiał, by znaleźć odpowiedź powinien się wpierw pozbyć się swoich ograniczających przekonań, które wypełniały filiżankę do połowy i nie pozwalały aby sama herbata mogła wypełnić ją.
 
Zrozumiał, że aby poznać potrzeba otworzyć się, pozwolić sobie na zapomnienie o swoich przekonaniach. Że pewnych tajemnic, pewnych odpowiedzi nie znajdziesz w materialnym świecie liczb. Czasem potrzebujesz otworzyć swój umysł i ciało abyś mógł dowiedzieć się jeszcze więcej.
 
To zupełnie jak z uczniami mistrza kungfu. Kiedy obserwowali, jak napełnia się dzban i wciąż jest w nim miejsce ich zdziwienie było coraz większe. Kiedy zapytany mistrz odpowiedział, że możesz się uczyć szybko i powierzchownie, możesz poznawać efektowne techniki kopnięć, które szybko zapełnią dzban.
 
Jednak w dzbanie wciąż jest miejsce, bo przecież są również pewne drobne elementy, które czynią mistrza. I możesz je zrozumieć ucząc się i poznając wszystko powoli, w małych porcjach. Małymi krokami, bo wtedy możesz poznać wszystko bardzo dogłębnie.
 
Kiedy się może teraz chwile zastanowisz możesz zauważyć, że poznając nowe rzeczy powoli, w zupełnym spokoju możesz nauczyć się i poznać dużo więcej. I kiedy pozwolisz sobie aby się na chwilę zapomnieć, by swoje przekonania odłożyć na krótką chwilę gdzieś na bok, możesz zrozumieć i poznać największe tajemnice życia, które są gdzieś obok Ciebie a w wielkim pędzie codzienności możesz ich zwyczajnie nie zauważyć. :-)
 
Piotrek Podgórski
podgorski@eudaimonia.com.pl
Zapisz się na szkolenie!
Pragnę zapisać się na szkolenie:

W terminie:

OK
Newsletter
Jeśli chcesz być na bieżąco informowany, co nowego dzieje się w Eudaimonii, zapisz się na newsletter:
Kalendarz szkoleń
Wróżba