Fakty i emocje, czyli co nasz umysł nam robi
Zadzwonił telefon. Spojrzał na zegarek, dochodziło południe. Wiedział, że mus to zrobić. Rozejrzał się po pokoju i nagle spostrzegł, że nie jest sam. Kilka osób siedziało przy stole mocno zaskoczonych, co on tam robi. Telefon zadzwonił raz jeszcze. Tak natarczywie, że ktoś od stołu krzyknął „odbierz wreszcie”. W tym momencie on ściągnął mocno brwi, zmarszczył mocno czoło, nabrał powietrza w płuca, ramiona uniosły się błyskawicznie. Wydał jakiś dźwięk, prawie jak cichy skowyt, tak jakby ktoś paznokciem pociągnął po szkle. Gwałtownie się obrócił, prawie się zachwiał i w kilku krokach dopadł drzwi. Złapał za klamkę, która się wymsknęła z dłoni, przez co za nią szarpnął. Drzwi gwałtownie otwarte walnęły głośno w ścianę a on dysząc, prawie biegnąc z wielkim hukiem opuścił pokój.
Osoby siedzące przy stole odetchnęły z ulgą. Tak wściekłego i rozbuchanego jeszcze go nie widzieli. Był jak wulkan, który właśnie rozpoczął erupcję. Niewiele brakowało, aby lawa strachu zalała biesiadników, którzy ponowie zaczęli się bać, że jego zgniły humor tylko się zwiększy do niewyobrażalnych rozmiarów katastrofy. Nagle usłyszeli drobny, dziecięcy głosik pytający się „dlaczego tatuś tak się śpieszył”.
Można by teraz przeprowadzić szczegółową analizę, co się naprawdę wydarzyło i jestem przekonany, że już doskonale umiesz na to pytanie odpowiedzieć. Ja jednak zadam Ci jeszcze raz pytanie. Co się naprawdę wydarzyło? Czy on był wściekły? Czy to był wulkan w momencie erupcji? A może się naprawdę gdzieś spieszył? A może się czymś nadmiernie zdenerwował? A co z biesiadnikami? Przestraszyli się? Bali się? Już wiesz co się stało.
Proszę przypomnij sobie, kiedy osoba, którą znasz wygląda na zmartwioną, jednak wszystko, co robi jest pełne radości i energii. Znasz pewnie stare powiedzenie, że nie wszystko złoto co się świeci. A jeżeli poproszę Ciebie byś wyobraził sobie coś, z czym kojarzy Ci się słowo „pies”. Zadaję to pytanie często na różnych warsztatach. I najczęściej pada odpowiedź, wiesz jaka?
Niestety nie ma odpowiedzi, która pada najczęściej. Co raz częściej zdarza się, że uczestnicy zupełnie coś innego kojarzą ze słowem pies. Każdy zupełnie inaczej. Dla kogoś jest to przyjaciel, dla kogoś innego, owczarek, sznaucer, jeszcze ktoś mówi, że przewodnik, domownik, zwierzę, kotlet, kudłacz. I słyszałem już tyle określeń słowa pies, że spokojnie można zacząć pisać słownik „psa”.
Więc teraz proszę odpowiedz na pytanie postawione, co się stało tam w pokoju? A teraz ułatwię Ci odpowiedź. Proszę rozdziel zachowanie od Twoich emocji i spokojnie przeczytaj początek. Pierwszy i drugi akapit. Tam są dokładnie wszystkie fakty. Szczególnie w pierwszym akapicie. Drugi akapit jest praktycznie opisem emocji i interpretacją sytuacji, która jest opisana w pierwszy.
Możesz powiedzieć, że przecież nie można rozdzielić emocji od zachowania. Bo fakty to też zachowanie. To proszę wyłącz dźwięk w telewizorze i obejrzyj jakiś film. Jak będzie dobrze wyreżyserowany i zagrany bez dźwięku będziesz wiedział, o co w nim chodzi. Jednak są filmy, których nie sposób zrozumieć bez dźwięku. Ciekawe jak ktoś się śmieje w kadrze, jak odbierasz ten fakt nie słysząc dźwięku? Podobnie możesz zgadywać, kiedy tylko słyszysz dźwięk i nie widzisz obrazu czy ktoś się śmieje czy też może płacze?
Do tego, co doświadczasz, do faktów, które mają miejsce dorzucasz emocje i w ten sposób tworzysz zdarzenie, które jest takie jak chcesz. Jednak czy takie jest naprawdę? Według Ciebie pewnie tak. Może miałeś okazję oglądać „Prawdziwą historię Czerwonego Kapturka” z dowcipem zrobioną kreskówkę. Pamiętasz jak każdy opowiedział tę samą historię widzianą swoimi oczami, słyszaną swoimi uszami i z własnymi emocjami. Czerwony Kapturek, Wilk nie Wilk, Drwal, Babcia, każdy z nich opowiedział swoją historię, która wyglądała zupełnie klasycznie.
Czerwony Kapturek przychodzi do babci, którą już podmienił Wilk i ma ochotę również na Czerwonego Kapturka i nagle wpada Drwal, który uniemożliwia Wilkowi zjedzenie Czerwonego Kapturka. Dużo krzyku, huk i z szafy wyskakuje związana Babcia. Ooops. Coś się zmieniło? Coś się stało? Potem przyjeżdża śledcza ekipa i w dochodzeniu wychodzi na jaw co się tak naprawdę wydarzyło.
Więc co? Jesteś w Matrixie? Czy to, co widzisz nie jest tym, co widzisz? To, co słyszysz nie jest tym, co słyszysz? To, co czujesz nie jest tym, co czujesz? Jest. Dokładnie jest tak jak widzisz, słyszysz i czujesz. To skąd tyle różnych interpretacji?
Twój umysł ma wiele różnych doświadczeń, które już ma za sobą. Zna również mnóstwo doświadczeń, które ma przed sobą. I to, co robi z każdym doświadczeniem rozkłada je na elementy proste. Oddziela doświadczenie od Twoich emocji jednak robi tu pewną rzecz. Emocje dokładnie opisuje, jakiego doświadczenia dotyczą i przechowuje. (Doświadczenia też opisuje i przechowuje tylko w innym miejscu.) W momencie, kiedy opis zgadza się z doświadczeniem wyciąga emocje ze schowka i skleja z doświadczeniem. Wtedy wydaje Ci się, że ktoś płacze, gdy faktycznie się śmieje, lub że ktoś jest bardzo zdenerwowany, bo ściągnął brwi i zmarszczył czoło.
Umysł jest niezwykle kreatywny i czasem na podstawie drobnych elementów, kreuje Twoją rzeczywistość. Kiedyś telewizja BBC postanowiła zbadać czy potwór z Loch Ness istnieje. Pewna grupa turystów jak zwykle zebrała się na molo i obserwowała taflę jeziora. Nagle z tafli jeziora w sporym oddaleniu, ponad pięćdziesięciu metrów coś się wynurzyło. Ktoś na molu krzyknął „jest!”. I w tym momencie ponad dwadzieścia osób krzyknęło „Nessie”. Więc okazało się, że potwór z Loch Ness istnieje.
Jednak czy na pewno? Z drugiej strony jeziora umieszczono dwie kamery. Jedna kamera filmowała grupę turystów na molo, druga taflę jeziora. W pewnym momencie na obrazie z kamery filmującej taflę jeziora widać, że się coś wynurza. Obraz jest tak zrobiony, że obraz z jednej kamery widać po lewej stronie ekranu a obraz z drugiej kamery widać po prawej stronie ekranu. W ten sposób można obserwować całe pole, i turystów, i taflę jeziora.
Zatem wynurza się coś z jeziora i widać jednocześnie jak turyści na molo reagują. Zbliżenie na taflę jeziora i widać jak nurek wynurza się z jakimś grubym, plastikowym wężem, który do złudzenia przypomina tułów potwora z jeziora Ness. Turyści są przekonani i pewni, że to potwór. Robią zdjęcia, na których widać, że to nurek z plastikowym wężem, jednak oni potem do znajomych chwalą się, że mają zdjęcia potwora. I tu następuje niespodzianka, bo znajomi, wybudzają turystów z transu i nagle wreszcie wszyscy już widzą plastikowego węża z nurkiem.
Co się stało? Turyści mieli gdzie zapisane doświadczenie, prawdopodobnie z książek i to niedotyczących potwora z jeziora Ness, jak wygląda potwór, do tego emocje radości, ekscytacji, podniecenia, kiedy odkryją i znajdą coś niezwykłego, coś co chcieliby znaleźć. A gołe oko kamer widzi suche fakty i beznamiętnie je obnaża.
Więc teraz przejrzyj wszystkie swoje doświadczenie i zastanów się, ile w nich emocji i Twojej interpretacji a ile gołych faktów. Jeżeli teraz umiesz rozdzielić emocje i fakty w doświadczeniu to potrafisz poradzić sobie z „trudnymi” momentami. Oczywiście wymaga to nieco treningu jednak możesz nauczyć się swobodnie oddzielać emocje od faktów i czuć się tak jak tylko chcesz. Możesz też nauczyć się i Twój umysł by dobierał odpowiednio emocje takie jak Ty potrzebujesz.
Kiedy wrócił do pokoju atmosfera już opadła i biesiadnicy zupełnie rozluźnieni dobrze się bawili. On wniósł do pokoju ogromny tort, podszedł do żony i z przeogromnym uśmiechem złożył jej życzenia z okazji kolejnej rocznicy ślubu. Ona skończyła właśnie rozmawiać przez telefon. Odebrała kolejne życzenia z okazji 25 rocznicy ślubu. W tym momencie biesiadnicy usłyszeli huk, część z nich lekko wciągnęła głowy w ramiona. Szampan odstrzelił i za chwilę biesiadnicy wznieśli toast dla pary młodej.
Piotrek Podgórski