Byłem sobą, jestem sobą, będę sobą
Kiedy byłem sobą – miałem inne marzenia, miałem inne doświadczenia, miałem inne zachowania, chciałem czegoś innego.
Kiedy jestem sobą mam inne marzenia, mam inne doświadczenia, mam inne zachowania, chcę czegoś innego. Mam więcej marzeń, bo część już się spełniła lub spełnia. Mam więcej doświadczeń, bo znacznie więcej możliwości znam i korzystam z tych możliwości. Mam inne zachowania, bo doświadczenia wpływają na te zachowania. Mogę i potrafię czyli chcę zmieniać się, dążę i poznaję i wiele rzeczy które kiedyś były i ja ich nie znałem, nie czułem, nie widziałem, nie słyszałem teraz czuję, widzę i słyszę, znam je. Mam tyle nowej energii i siły, którą wystarczy znaleźć w sobie. Dostęp do tej siły i energii. Bo wszystko potrzebne jest we mnie, pytanie czy mogę i potrafię czyli chcę to dostrzec. W końcu chcę czegoś innego. Bo przecież zatrzymanie się w miejscu kiedyś znaczyło koniec, dziś jest znakiem szukania innej możliwości. Bo w miejscu nie zatrzymuję się na stałe tylko zmieniam tor jazdy i idę inną drogą. Jeżeli ktoś kiedyś powiedział, że „Sky is limit” wiem dziś, że „Sky is no limit”. Nie ma ograniczeń, sam je sobie mogę tworzyć, tylko po co?
Kiedy będę sobą, będę miał inne marzenia, będę miał inne doświadczenia, będę miał inne zachowania, będę chciał czegoś innego. Marzeń będzie coraz więcej. Ograniczanie jest nie wskazane. Marzenia są twórcze, pomagają znaleźć nowe drogi, pomysły i rozwiązania. Coraz więcej doświadczeń daje nowe doświadczenia. Wszystko potęguje się w tempie postępu geometrycznego albo jeszcze szybciej. Doświadczenia wpłyną na zachowania. Będę chciał znowu czegoś innego, nowego by doświadczać więcej i poznawać i bawić się.
Przecież rzekł „... kot do Alicji: wiesz, kiedy pies warczy jest zły a kiedy macha ogonem bardzo się cieszy. Ja kiedy warczę to się cieszę a kiedy macham ogonem jestem bardzo zły ...” I nie ma znaczenia, że byłem sobą, jestem sobą i będę sobą. Bo najważniejsze, aby to było spójne, w pełnej harmonii. Wtedy znacznie łatwiej kierować uwagę we właściwą stronę. Bo kiedy w ostatni piątek, jak wracałem do domu samochód stwierdził, że dalej nie pojedzie i chciał tak sobie zostać na środku skrzyżowania, pomyślałem, chociaż zrobiła to za mnie podświadomość, bo świadomie to zrobiłem to trochę później, pomyślałem, że nic lepszego nie mogło mi się przytrafić. Samochód popsuł się w Warszawie gdzie mieszkam (a mógł się popsuć dzień wcześniej, kiedy byłem we Wrocławiu), dowiedziałem się jak wzywa się holownik z assistance, jak można łatwo i szybko przekonać gościa w serwisie kilka minut po 19:00 (pracują do 19:00), żeby samochód przyjął zamiast zostawiać go na ulicy, weekend spędziłem dużo zdrowiej, bo zakupy były na własnych plecach i potem miałem dużo fajnego czasu bez samochodu i w końcu ile fascynujących opowieści mogę zrobić z takiego zwykłego wydarzenia, no i oczywiście samochód już jest po naprawie, po przeglądzie okresowym i znowu jest zdrowy. Nie wiem czy kiedyś tak bym podszedł do sytuacji, jednak pewnie byłbym sobą, zareagowałbym po mojemu. Dziś chcę, mogę, potrafię znaleźć pozytywne zasoby, które inaczej kierują moim umysłem. Wiem, że jutro będę jeszcze lepszy, bo doświadczam cały czas. Ale wiem, że też będę sobą, bo będę to robił po mojemu.
Wiem co chcę bo idę w określone miejsce. A jak dokądś zmierzam to już tam byłem. Teraz doświadczam nowych możliwości. Jak dobrze określiłem sobie miejsca gdzie mam dotrzeć, znacznie łatwiej do nich iść. Ale żeby określić takie punkty musiałem tam być, być może oczyma mojej wyobraźni, byłem tam i wiem co to jest i gdzie to jest i jak jest. Teraz jest nowe zadanie, dotrzeć do tych punktów. Są i będą nowe doświadczenia, nowe możliwości. Odkryję nowe ścieżki dostępu do zasobów. Jednak wciąż będę sobą. Bo dopóki tak będzie jest dobrze.
I w istocie rzeczy czy było, czy jest czy będzie, nie ważne jak odmieniać przez osoby, czasy, przypadki itp. marzenia, doświadczenia, zachowania, cele w danym momencie mogą nazywać się inaczej jednak dla mnie są zawsze takie same, powodują rozwój, postęp i wiele innych, nowych doznań. Jedyne, o co dbam to o spójność by umysł, ciało i cała reszta stanowiły jedność. Bo przecież „Nie ma nic w umyśle, czego nie byłoby przedtem w zmysłach” (Św. Tomasz z Akwinu) i tu jest ta spójność.